Visaxinum D a Nonacne – Opinie, cena, skład, efekty

Postanowiłam wam pokazać dwa rodzaje tabletek na trądzik, które miałam okazję testować kilka miesięcy temu.

Trądzik to w moim przypadku delikatna sprawa, walczyłam z nim kilka lat i nawet teraz, gdy jego forma trochę złagodniała, wciąż na stałe mam na buzi kilka wyprysków. Jedne znikają a w ich miejsce pojawiają się kolejne.

Za chwilę opiszę wam moje porównanie działania tabletek Visaxinum D (dla dorosłych) i Nonacne.

Na tych pierwszych niestety się zawiodłam, natomiast działanie drugich było sporym zaskoczeniem, za chwilę opowiem, dlaczego…

Wszyscy wkoło najlepiej wiedzą, czemu masz trądzik? Znam to doskonale

Najciekawsze teksty dotyczące mojego trądziku wychodziły oczywiście od innych ludzi, słyszałam np.:

„Pewnie ciągle dotykasz buzi” – ( staram się w ogóle nie dotykać twarzy, chyba, że podczas mycia)

„Wyciskasz na bank i to jest twój główny problem” – ( każdy, kto ma trądzik, a nie jakieś tam drobne krostki wie, że takich wyprysków nawet się nie da wycisnąć)

„ Niedostatecznie pielęgnujesz skórę” – ( chyba nie ma drugiej osoby, która by tak delikatnie i dokładnie dbała o pielęgnację skóry jak ja).

„Powinnaś z tym iść do dermatologa” – ( chyba mój ulubiony tekst, ale o nim za chwil parę…)

Jak widać, wszyscy są mądrzy, tylko ja głupia nie dbam o siebie.

A może wizyta u dermatologa…?

Ponieważ nie miałam już siły walczyć maściami i drogimi kosmetykami z moim trądzikiem, poszłam do dermatologa. Wiecie, czego się tam dowiedziałam? Dowiedziałam się, że za mój trądzik odpowiada makijaż!

Fachowa opinia nie ma co…;) Szczególnie, że oszczędnie korzystam z makijażu. Używam, albo lekkiego podkładu, albo tylko matowię skórę pudrem.

Zresztą, na pewno znacie takie dziewczyny, które bardzo mocno się tapetują, używają najgorszych, najtańszych kosmetyków i  w ogóle nie dbają o skórę a buzie mają jak pupcię niemowlęcia, prawda? Ja takie znam 😉

No cóż, nie dość, że u pierwszego dermatologa zapłaciłam 120zł za wizytę, to jeszcze wypisał mi receptę na kosmetyki apteczne za ponad 100zł, które nie pomogły mi w absolutnie żadnym stopniu

Po tej wizycie, byłam jeszcze u dwóch innych dermatologów, których wątpliwa wiedza i podejście do pacjenta, zupełnie mnie odstraszyły.

Stwierdziłam, że chyba nie tędy droga, ile mogę wydać pieniędzy na rady ludzi, których mój problem nie obchodzi. Zaczęłam działać na własną rękę, oto, jakie były tego skutki…

Jak wyleczyć się z trądziku, nie rujnując sobie zdrowia?

Na pewno słyszeliście o tym, że niektórzy dermatolodzy przepisują bardzo mocne leki na trądzik. Takie leki rzeczywiście działają, ale przy okazji mogą zrujnować nam wątrobę, a u niektórych osób trądzik i tak może wrócić.

Zresztą, miałam znajomą, która brała takie silne leki, pozbyła się trądziku a po kilku latach znów miała całą twarz w krostach 🙁

Jako osoba, które przetestowała bardzo dużo kosmetyków i różnych innych specyfików, byłam zaintrygowana, gdy przeczytałam w Sieci o bezpiecznych tabletkach na trądzik. Mowa tutaj o Visaxinum D.

Visaxinum D na ratunek skórze?

Visaxinum D cieszy się teraz dość dużą popularnością. Ja go kupiłam, bo poleciła mi koleżanka. Co prawda, miała bardzo mały problem z wypryskami, ale wiadomo, że jak ktoś znajomy coś poleca to chętniej się człowiek przekona.

Oczywiście odpowiadała mi cena, zapłaciłam nieco ponad 20zł za opakowanie 30 tabletek.

Zdj. Visaxinum D

Skład z tego, co się zorientowałam był naturalny (to duży plus). Visaxinum D ma wspomagać oczyszczanie organizmu i chronić przed rozwojem wolnych rodników.

Do tego składniki w tabletkach mają pomóc utrzymać prawidłowy poziom glukozy w naszej krwi i wspierać kondycję wątroby.

A jak jest w rzeczywistości

No więc zużyłam jedno opakowanie i 1/3 kolejnego. Niestety na początku kuracji nie zauważyłam żadnej poprawy, pojawiały się kolejne krosty. Minął kolejny tydzień a moja twarz wciąż była usiana czerwonymi bąblami.

Szczerze mówiąc przetestowałam tak wiele specyfików, że nawet mnie to specjalnie nie zdziwiło.

Po ok. 3 tygodniach zauważyłam, że trochę szybciej zaczęły mi się goić już istniejące wypryski. Wydawało mi się, że mniej bolą.

Muszę powiedzieć, że to mój wielki problem. Zdarzało się, że walczyłam z jedną krostą nawet 2 miesiące, niestety mam też problem z bliznami po trądziku :(.

Tak czy siak, mimo delikatnego przyspieszenia gojenia nie zauważyłam poprawy. W nowych miejscach pojawiały się krostki a mnie przecież zależało na tym, żeby wreszcie przestały wyskakiwać.

Zaczęłam szukać czegoś innego, z czego byłabym bardziej zadowolona. Przeczytałam też na forach, że po jakimś czasie tabletki przestają działać.

Widocznie organizm może się do nich przyzwyczaić. Wiele specyfików nawet tych bardzo mocnych, które stosowałam na trądzik, po pewnym czasie przestawało pomagać. Obawiałam się tego.

Możliwe, że mimo wszystko Visaxinum D może komuś pomóc. Wydaje mi się, że lepiej żeby sięgały po niego osoby, które mają drobne problemy z cerą, pojedyncze wypryski, zaskórniki.

Co więc zrobiłam…?

No więc, Visaxinum D nie spełnił moich oczekiwań, musiałam wrócić do poszukiwań i testowania. Po przejrzeniu chyba wszystkich stron i forów o trądziku zaczęłam tracić nadzieję, że znajdę jakieś rozwiązanie mojego problemu.

Naprawdę, nie mogłam już czytać opinii, że najważniejsza jest dieta albo, że trądzik to sprawa genetyki i nie mam na niego żadnego wpływu.

Ponieważ na polskich stronach nie dowiedziałam się niczego ciekawego, weszłam na zagraniczne fora.

Tam, sporo osób chwaliło tabletki na trądzik Nonacne. Sprawdziłam czy są też dostępne w Polsce. Okazało się, że tak. Na stronie producenta można je było kupić za 150zł za opakowanie.

Pomyślałam sobie w pierwszej chwili: „Zaraz, zaraz 150zł…?”. Nie będę ukrywać, że nie jestem zwolenniczką wydawania dużych pieniędzy na coś, czego nie jestem pewna. Jednak 150zł za opakowanie 60 tabletek to dla mnie duży wydatek.

I tutaj zaskoczenie. Na stronie znalazłam informację, że jeśli tabletki się nie sprawdzą, to możemy w ciągu 90 dni od zakupu odesłać opakowanie i otrzymamy zwrot pieniędzy.

Stwierdziłam, że w takiej sytuacji niczego nie ryzykuję. Tabletki raczej krzywdy mi nie zrobią a jak coś mi się nie spodoba to dostanę zwrot pieniędzy. Czy się opłaciło? Opowiem za chwilę…

O Nonacne

Nonacne, to tak jak Visaxinum D tabletki stworzone z naturalnych składników.

Działają na trzech frontach:

  1. Hamują nadmierne wydzielanie sebum
  2. Odblokowują pory
  3. Działają przeciwzapalnie

Nonacne ma usuwać powstałe już krosty a przy tym zapobiegać pojawieniu się nowych.

To, co mnie bardzo zaciekawiło w opisie tabletek, to zapewnienie producenta, że tabletki sprawdzą się przy trądziku wywołanym zmianami hormonalnymi.

Bardzo często, jeśli nie możecie sobie poradzić z trądzikiem, to właśnie jego przyczyna może tkwić w zaburzonej gospodarce hormonalnej.

Zobaczcie, że trądzik pojawia się w wieku dojrzewania, kiedy hormony w nas buzują. Kobiety bardzo często mają gorszą cerę przed i w trakcie miesiączki. To wina hormonów.

W tym wypadku kosmetyki i serie antytrądzikowe raczej nie pomogą. Trzeba działać od wewnątrz!

Kuracja rozpoczęta, czy cera się poprawiła?

Początek kuracji nie był usłany różami. W pierwszym tygodniu wydawało mi się, że stan mojej skóry się nie poprawił. Zauważyłam, że cera jest jakby bardziej przetłuszczona. Już zaczęły mnie dopadać wątpliwości.

Przypomniałam sobie opinie, że czasem stan cery delikatnie się pogarsza, a jest to powodowane oczyszczaniem organizmu z toksyn. To mnie trochę uspokoiło.

Kolejny tydzień przyniósł poprawę. „Bulwy” zaczęły się zmniejszać i już tak nie bolały. Widziałam w lustrze zmiany, a na mojej twarzy pojawiła się ulga. A już się bałam, że te tabletki to strzał w stopę.

Zdj. Nonacne

Dziś:

Żegnajcie krosty!

Dzisiaj mija czwarty miesiąc od momentu rozpoczęcia kuracji.

Nonacne brałam przez dwa miesiące bez przerwy.

Jestem bardzo zadowolona, bo moja twarz wygląda o niebo lepiej! Trądzik zniknął, od czasu do czasu pojawi mi się jakaś krostka, zwykle w „te dni” albo po zjedzeniu dużej ilości słodyczy, ale szybko się goi. Zazwyczaj „wykańczam” ją jakimś żelem punktowym.

Jeszcze zmagam się z plamkami, pozostałościami po wypryskach, ale to już nie jest duży problem.

Najważniejsze, że pozbyłam się trądziku. Mogę wyjść na imprezę bez uczucia, że wszyscy patrzą na moje krosty. Mogę się pokazać mojemu chłopakowi bez makijażu. Nie stresuję się tym, że o poranku znajdę kolejny wyprysk.

Z czystym sumieniem mogę je polecić osobom, takim jak ja, które straciły nadzieję na poprawę 🙂

Jednak uważajcie na podróbki i zamawiajcie tylko bezpośrednio u producenta. Dodatkowo udało mi się wytargować zniżkę na 20%. Korzystajcie z tego linka i zamawiajcie z Nonacne.pl.

Jeśli ktoś z was ma dodatkowe pytania o moją kurację z Visaxinum D i Nonacne to zapraszam 🙂 Można napisać komentarz, albo wysłać do mnie wiadomość.

_____________________________________________________________

A tutaj kilka odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania:

Czy dwa opakowania Nonacne wystarczą żeby pozbyć się trądziku?

Mnie wystarczyły dwa. Z tego co czytałam na forach, niektórzy potrzebowali 3, inni po pierwszym opakowaniu już byli zadowoleni z efektów. Myślę, że wszystko zależy od naszego organizmu i nasilenia trądziku. Trzeba się obserwować i dopasować czas kuracji do potrzeb naszej skóry.

Czy możesz coś polecić na blizny potrądzikowe?

Szczerze, podobno najlepiej iść z nimi do kosmetologa. Można się zdecydować na zabieg laserem albo peelingi chemiczne. Jest to dość kosztowne i dlatego nie zdecydowałam się na taką przyjemność. Osobiście używam miejscowo takiego kremu „Skinoren” i widzę, że rozjaśnia mi zaczerwienienia. Niestety z tak zwanymi „dołkami” sobie nie radzi.

Czy są jakieś skutki uboczne brania Nonacne? 

Nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych u siebie. Nie słyszałam też, żeby ktoś na nie narzekał, więc chyba nie ma czym się przejmować.

Visaxinum D a Nonacne – Opinie, cena, skład, efekty
5 (100%) 1 głos[y]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.